Drugi listopada. W końcu mam wolne. Ten tydzień to był jakiś energetyczny armagedon dla mnie. Tyle ile się ubiegałam, napracowałam, ile wysiłku włożyłam w pewne rzeczy nie wie nikt. Siłownia pomaga mi trzymać formę i poziom energii, ale dziś poczułam zmęczenie kiedy wstałam, a spałam 9h i 30 minut co mi się nie zdarza zbyt często. Zazwyczaj 8h to mój cel idealny. Dziś jednak czułam się tak zmęczona po przebudzeniu że postanowiłam jeszcze na chwilę zaknąć oczy a ta chwila okazała się mieć półtorej godziny. No cóż, wypoczynek rzecz święta i nie ma czego żałować.
Październik kończę z 325.000 kroków na liczniku i wagą -2,2kg od 19.10 do dziś. Ten tydzień aktywnie był słabszy niż poprzedni. Średnia dzienna kroków to 10.500, trening siłowy x3, bo dzisiejszego wieczoru chyba nikt mnie na siłownie nie wyciągnie nawet dźwigiem. Dziś REGENERACJA na 100%, lenistwo i relaks! Takich dni w moim życiu nie ma wiele, ale uczę się tego żeby NAPRAWDĘ ODPOCZYWAĆ przynajmniej raz w tygodniu. Fajny to proces, bardzo mnie wciąga i staję się dla siebie jeszcze bardziej życzliwa i z miłością traktuję swoje ciało. Kiedyś to był przymus odpoczywać, dziś to przyjemność którą potrafię się rozkoszować. Jesień i zima temu sprzyja. Długie wieczory mają jednak swoje dobre strony, zaczynam je naprawdę lubić.
Miałam plan jutro zaczać post, taki 10 dniowy żeby organizm troszkę się oczyścił. Nie wiem jednak czy zdobędę na to motywację. Jakoś mój tryb żołnierza mi się nie załącza, bardziej mnie cieszy regularnośc treningów i zróżnicowany jadłospis. Jeszcze to przemyślę, bo chciałabym zrzucić do świąt około 10 kg. Zobaczymy czy mi się uda. Fajnie by było wejść na IF 8/16, ale nie wiem czy aż tak się zepnę żeby to zrobić, bo jednak najbardziej odpowiada mi 10 godzinne okno żywieniowe. Muszę to przemyśleć.
Pozdrawiam was jesiennie!

Komentarze
Prześlij komentarz