Przejdź do głównej zawartości

28 października 2025


Wczorajszy wieczór minął mi pracowicie. W sumie nie zeszłam z komputera przez kilka godzin. Wieczorem wyszłam do sklepu po mleko. Kupiłam kilka rzeczy a o mleku zapomniałam. Czasem jestem tak zakręcona, zaakceptowałam jednak tą część siebie i całkiem mi z nią dobrze. Kiedy wyszłam ogarnął mnie przenikliwy chłód i szybko pożałowałam że nie wzięłam czapki. Niby termometry wskazywały 9 stopni, ale ten lodowaty wiatr nie uczynił tego krótkiego spaceru do sklepu przyjemnym. Wręcz przeciwnie chciałam wracać jak najszybciej do domu z myślą że pragnę po prostu zakopać się pod puchaty koc. Potem już siedzieć tam i już nie musieć wychodzić. Magia długich jesiennych wieczorów.

Mój kręgosłup już ma się lepiej i napięcie między łopatkami znikło. Jednak dałam sobie jeszcze jeden dzień względnego odpoczynku i zrobiłam tylko to co musiałam, pranie, obiad na jutro i lekko ogarnęłam mieszkanie. P. długo spał, bardzo zmęczony ostatnim okresem. Ta rywalizacja pomiędzy nimi o stanowisko zakrawa na jakieś szaleństwo. Wczoraj okazało się że firma opublikowała zewnętrznie ogłoszenie na podobne stanowisko i teraz zastanawia się czy firma nie robi ich w balona. Przecież takie stanowisko miało być tylko jedno. Dziś 2,5 godziny dyskutował przez telefon ze swoim menagerem. Alex powiedział mu wprost że on nie wierzy w uczciwość przeprowadzenia tej rekrutacji, bo wielokrotnie widział że stanowiska dostawały osoby pozbawione kompletnie kompetencji, a ci którzy naprawdę by się nadawali byli odrzucani. Zastanawiam się czy intuicja mnie nie zawiedzie. Czas pokaże. Daty decyzji nadal nie ma. To wszystko jest conajmniej dziwne, ale niech się dzieje co chce. Będę go wspierać nie ważne co by się nie wydarzyło.

Cały wieczór i pół nocy wczoraj towarzyszyła mi muzyka. Nie ma na ziemi nic takiego co jest w stanie poderwać mnie do działania w sekundę tak jak muzyka. Czasami zastanawiam się czy to nie ma nic wspólnego z tym że i tata i dziadek byli artystami, grali w zespołach. My z bratem nie odziedziczyliśmy talentu muzycznego, ale ta magia muzyki płynie w moich żyłach i pobudza mnie do działania jak nic innego. Za to moja chrzestna córka ma nutkę talentu po dziadkach, bo ma piękny, silny głos. Trzymam kciuki żeby wykluło się z tego coś niesamowitego. 

To cudowne utalentowane dziecko i jestem z niej bardzo dumna. Ma dopiero 9 lat a już osiąga już sukcesy sportowe. Przedwczoraj zdobyła złoty medal w zawodach wojewódzkich z taekwondo olimpijskiego. Mam nadzieję że pójdzie taką drogą jaką sama sobie wymarzy, z całego serca będę ją w tym wspierać na każdy możliwy sposób. W tym roku ma komunię, a dopiero nosiłam tego łobuziaka na rękach. Kiedy ten czas minął? Pojecia nie mam... 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Poniedziałek 27.10.2025.  Dochodzi 16.00 a na dworze powoli robi się szaro. Jeszcze odrobina słońca na niebie przypomina że nadal mamy dzień. Ta zmiana czasu pierwszy raz była dla mnie zupełnie nieodczuwalna, być może dlatego że byłam tak zmęczona że nawet tego nie zauważyłam. W sumie co za różnica. Pogoda już nie rozpieszcza. W dzień temperatury oscylują koło 10 stopni jednak noce są zimne, wczoraj było tylko 3 stopnie. Można uznać że nadeszła prawdziwa jesień, bo po pięknej pogodzie zostały już tylko wspomnienia. Jednak ta jesień rozpieszczała nas długo, bo do połowy października jedyne co nosiłam na zewnątrz to cieplejsza bluza. Piękna była ta jesień. Chyba sobie ją wymarzyłam. Czuję że razem z zamknięciem pamiętników na V, kończy się jakaś epoka. Dziwnie mi z tym. Tyle lat. Często lubiłam wracać do dawnych wpisów, przyglądając się temu jak bardzo zmieniłam się ja, jak zmienił się mój świat. Dziś, jedyne co nam dziewczynom z V pozostało to wysłanie maila z prośbą o udostępnienie...
Drugi listopada. W końcu mam wolne. Ten tydzień to był jakiś energetyczny armagedon dla mnie. Tyle ile się ubiegałam, napracowałam, ile wysiłku włożyłam w pewne rzeczy nie wie nikt. Siłownia pomaga mi trzymać formę i poziom energii, ale dziś poczułam zmęczenie kiedy wstałam, a spałam 9h i 30 minut co mi się nie zdarza zbyt często. Zazwyczaj 8h to mój cel idealny. Dziś jednak czułam się tak zmęczona po przebudzeniu że postanowiłam jeszcze na chwilę zaknąć oczy a ta chwila okazała się mieć półtorej godziny. No cóż,  wypoczynek rzecz święta i nie ma czego żałować.  Październik kończę z 325.000 kroków na liczniku i wagą -2,2kg od 19.10 do dziś.  Ten tydzień aktywnie był słabszy niż poprzedni. Średnia dzienna kroków to 10.500, trening siłowy x3, bo dzisiejszego wieczoru chyba nikt mnie na siłownie nie wyciągnie nawet dźwigiem. Dziś REGENERACJA na 100%, lenistwo i relaks! Takich dni w moim życiu nie ma wiele, ale uczę się tego żeby NAPRAWDĘ ODPOCZYWAĆ przynajmniej raz w tygodni...
   Piątek. Miasto budzi mnie odgłosami panów którzy dbają o porządek i syren karetki. Dawno tyle nie spałam. Prawie 10 godzin. Wstałam wypoczęta i zadowolona, a przywitały mnie życzenia urodzinowe do P. To jest ten dzień kiedy obudziłam się jako 40 latka. Dziwnie mi z tym, bo moja dusza nadal ma 21 i przez tyle lat nic się nie zmieniło. Tak sobie myślę że cztery dychy to już poważny wiek i że może powinnam coś zmienić w swoim życiu na bardziej poważne, ale ani mi się śni! Przypomniała mi się lekcja z psychologii kiedy jeden z doktorków zapytał o to kto czuje się starszy niż jest i tylko jedna osoba podniosła rękę, bo reszta czuła się dużo młodsza. Powiedział wtedy że to jest właśnie to! Najważniejsze żeby czuć się młodszym bo to ma mega znaczenie. Tak więc bez dwóch zdań należę do osób które nawet w wieku 70 lat będą czuły się jak 20latki. Oczywiście jeśli dożyję! Myślę że mam to trochę po mamie. W tym roku będzie mieć 70 lat a energii pozazdrościła by jej nie jedna 20 latka. ...