Poniedziałek 27.10.2025.
Dochodzi 16.00 a na dworze powoli robi się szaro. Jeszcze odrobina słońca na niebie przypomina że nadal mamy dzień. Ta zmiana czasu pierwszy raz była dla mnie zupełnie nieodczuwalna, być może dlatego że byłam tak zmęczona że nawet tego nie zauważyłam. W sumie co za różnica. Pogoda już nie rozpieszcza. W dzień temperatury oscylują koło 10 stopni jednak noce są zimne, wczoraj było tylko 3 stopnie. Można uznać że nadeszła prawdziwa jesień, bo po pięknej pogodzie zostały już tylko wspomnienia. Jednak ta jesień rozpieszczała nas długo, bo do połowy października jedyne co nosiłam na zewnątrz to cieplejsza bluza. Piękna była ta jesień. Chyba sobie ją wymarzyłam.
Czuję że razem z zamknięciem pamiętników na V, kończy się jakaś epoka. Dziwnie mi z tym. Tyle lat. Często lubiłam wracać do dawnych wpisów, przyglądając się temu jak bardzo zmieniłam się ja, jak zmienił się mój świat. Dziś, jedyne co nam dziewczynom z V pozostało to wysłanie maila z prośbą o udostępnienie ich kopii żeby zachować jakoś te wspomnienia które przelałyśmy do pamiętników. Szczerze, uważam że V kopie sobie w kolano, rozwalając społeczność która była tam od lat. Jedno jest na plus, na tym blogu jest porządny zasób narzędzi tekstowych, które tam z jakiegoś powodu ograniczono przez ostatnie lata.
Wczoraj dokuczał mi kręgosłup i dzień spędziłam leżąc, śpiąc, można powiedzieć że wymuszony dzień kompletnego lenia. Czasem i taki dzień się przydaje, szczególnie tak zabieganym osobom jak ja. . Nie poszłam przez to na siłownię i uważałam ten dzień za lekko stracony, ale w głowie zapaliła mi się lampka racjonalnego myślenia. FitBit pokazuje od 3 dni że jestem przetrenowana więc usprawiedliwiłam sobie ten dzień lenistwa i po prostu odpoczywałam. Doceniłam to dopiero dzisiaj, że fajnie było nie robić NIC. Niezbyt często miewam takie dni.
Planów na dziś nie mam wielkich. Jak zwykle pranie, suszenie, obiad, małe zakupy i lenistwo. Póki co nadal czuję napięcie w kręgosłupie piersiowym i nie wiem czy i dziś siłownia dojdzie do skutku. P. ma wolne więc może jest szansa że jeśli jednak dojdzie, to wybierzemy się tam razem. Jeśli nie, trudno.
Poprzedni tydzień pod względem aktywności nie był jakiś szalony. Zrobiłam 90.000 kroków, 3 treningi siłowe, 3x yogę. Spaliłam w sumie 22.000 kcal co daje średnią 3142 kcal i 12.857 kroków dziennie. Podoba mi się ten wynik, chociaż mógłby być lepszy. Samopoczucie, gdyby nie to napięcie w kręgosłupie mam świetne. Moje ciało pamięta co lubiło i każdy trening dodaje mi tylko więcej energii i pragnienia więcej. Obiecałam sobie że ta jesień i zima nie będzie ciągnącą się w nieskończoność udręką. Będzie pełna ruchu, dobrej energii i małych szczęść o które sama zadbam. Wszystko inne to tylko dodatki...

pozdrawiam arakasol z Vitalii
OdpowiedzUsuńhej! Próbuję dodać twój blog do obserwowanych ale nie wiem jak to zrobić :D Mam nadzieję że w końcu ogarnę ten portal. Ściskam!
UsuńHej, tu Krummel:)
OdpowiedzUsuńHejka <3
UsuńA to ja Grubaska.Aneta 🥰
OdpowiedzUsuńHejka!
UsuńPozdrawiam z Vitalii
OdpowiedzUsuńO, chyba mam tu konto :D Lipa straszna. Wiesz, ze jestes moja 'najstarsza' dalej aktywna znajoma na tym portalu? Data dodania do listy 4 lutego 2015... Trzeba by sie w koncu spotkac na dziesieciolecie :D
OdpowiedzUsuńhaha ja jestem tam znacznie dłużej, tylko zgubiłam 1 konto :D No pewnie kiedyś przyjdzie taki moment, póki co wiesz jak jest u mnie z czasem :(
UsuńPozdrawiam, Berchen.
OdpowiedzUsuńWitaj <3
Usuń