Przejdź do głównej zawartości
22 listopada. Dni lecą jak szalone a ja jeszcze bardziej się rozpędzam niż zwalniam. Ten weekend mimo że miał być wolny będzie dość zajęty, bo od przyszłego tygodnia planuję nadgodziny co tydzień aż do świąt. Trochę z tego powodu z moją manager argumentów miałam, ale w końcu się zgodziła. Ogólnie oboje z P. jesteśmy zapracowani. W domu mam lekki armagedon i potrzebuję dnia wolnego żeby ogarnąć tak jakbym chciała, tylko czy wówczas będą chęci?

Ostatnio dopadła mnie jednodniowa grypa żołądkowa. Już dwa dni przed bolało mnie wszystko, każdy staw jaki miałam w ciele, czułam silne zmęczenie. Koleżanka mówi uważaj na X bo cała rodzina ma grypę żołądkową, ale to było już po tym jak ucięłam sobie z nim pogawędkę nie mając pojęcia co jest grane. Na drugi dzień obudziłam się z uczuciem silnych mdłości, robiłam jednak wszystko żeby nie zwymiotować. Pomógł mi imbir i nie jedzenie niczego. Natomiast przed biegunką nie mogłam w żaden sposób się uchronić i pół dnia spędziłam w łazience. Dalej dokuczał mi ból całego ciała i bół gardła.

Te atrakcje tak mnie wykończyły że nie dość że spałam całą noc przed, w ten feralny dzień przespałam 8 godzin i wieczorem znowu poszłam spać na kolejne 7. Wstałam jednak z niezłym samopoczuciem i po nieprzyjemnościach dnia poprzedniego nie było śladu i mogłam iść do pracy. W pracy jedno wielkie zasmarkanie. Większość z nas kicha, smarka, pokasłuje. Sezon chorobowy można uznać za rozpoczęty. Mam nadzieję że mnie to ominie, chociaż ja zazwyczaj choruję styczeń-marzec. Rok w rok to samo.

U mamy zima. Przesłała mi zdjęcia, jest pięknie i biało. Spadło przez noc 25 cm śniegu. Taka zima w listopadzie dawno ich nie zaskoczyła. Księżniczka będzie miała mnóstwo radości. Po cichu mam nadzieję że kiedy znowu pojadę do szkoły to też będzie pięknie i zimowo. Mam problem z zamianą dnia w pracy na dzień wyjazdu. Moja manager lekko się wkurzyła i mówi że nie wiadomo czy to się uda. Szlag by to trafił, wszystko się komplikuje. Jeśli nie dostanę tego wolnego będę mieć problem, a szkoła nie dopuszcza więcej niż jedną nieobecność w pierwszym roku, tą już wykorzystałam. Chyba teraz pozostaje mi tylko czekanie na łaskę jej szefowej, czy potwierdzi to czy nie...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Poniedziałek 27.10.2025.  Dochodzi 16.00 a na dworze powoli robi się szaro. Jeszcze odrobina słońca na niebie przypomina że nadal mamy dzień. Ta zmiana czasu pierwszy raz była dla mnie zupełnie nieodczuwalna, być może dlatego że byłam tak zmęczona że nawet tego nie zauważyłam. W sumie co za różnica. Pogoda już nie rozpieszcza. W dzień temperatury oscylują koło 10 stopni jednak noce są zimne, wczoraj było tylko 3 stopnie. Można uznać że nadeszła prawdziwa jesień, bo po pięknej pogodzie zostały już tylko wspomnienia. Jednak ta jesień rozpieszczała nas długo, bo do połowy października jedyne co nosiłam na zewnątrz to cieplejsza bluza. Piękna była ta jesień. Chyba sobie ją wymarzyłam. Czuję że razem z zamknięciem pamiętników na V, kończy się jakaś epoka. Dziwnie mi z tym. Tyle lat. Często lubiłam wracać do dawnych wpisów, przyglądając się temu jak bardzo zmieniłam się ja, jak zmienił się mój świat. Dziś, jedyne co nam dziewczynom z V pozostało to wysłanie maila z prośbą o udostępnienie...
Drugi listopada. W końcu mam wolne. Ten tydzień to był jakiś energetyczny armagedon dla mnie. Tyle ile się ubiegałam, napracowałam, ile wysiłku włożyłam w pewne rzeczy nie wie nikt. Siłownia pomaga mi trzymać formę i poziom energii, ale dziś poczułam zmęczenie kiedy wstałam, a spałam 9h i 30 minut co mi się nie zdarza zbyt często. Zazwyczaj 8h to mój cel idealny. Dziś jednak czułam się tak zmęczona po przebudzeniu że postanowiłam jeszcze na chwilę zaknąć oczy a ta chwila okazała się mieć półtorej godziny. No cóż,  wypoczynek rzecz święta i nie ma czego żałować.  Październik kończę z 325.000 kroków na liczniku i wagą -2,2kg od 19.10 do dziś.  Ten tydzień aktywnie był słabszy niż poprzedni. Średnia dzienna kroków to 10.500, trening siłowy x3, bo dzisiejszego wieczoru chyba nikt mnie na siłownie nie wyciągnie nawet dźwigiem. Dziś REGENERACJA na 100%, lenistwo i relaks! Takich dni w moim życiu nie ma wiele, ale uczę się tego żeby NAPRAWDĘ ODPOCZYWAĆ przynajmniej raz w tygodni...
   Piątek. Miasto budzi mnie odgłosami panów którzy dbają o porządek i syren karetki. Dawno tyle nie spałam. Prawie 10 godzin. Wstałam wypoczęta i zadowolona, a przywitały mnie życzenia urodzinowe do P. To jest ten dzień kiedy obudziłam się jako 40 latka. Dziwnie mi z tym, bo moja dusza nadal ma 21 i przez tyle lat nic się nie zmieniło. Tak sobie myślę że cztery dychy to już poważny wiek i że może powinnam coś zmienić w swoim życiu na bardziej poważne, ale ani mi się śni! Przypomniała mi się lekcja z psychologii kiedy jeden z doktorków zapytał o to kto czuje się starszy niż jest i tylko jedna osoba podniosła rękę, bo reszta czuła się dużo młodsza. Powiedział wtedy że to jest właśnie to! Najważniejsze żeby czuć się młodszym bo to ma mega znaczenie. Tak więc bez dwóch zdań należę do osób które nawet w wieku 70 lat będą czuły się jak 20latki. Oczywiście jeśli dożyję! Myślę że mam to trochę po mamie. W tym roku będzie mieć 70 lat a energii pozazdrościła by jej nie jedna 20 latka. ...