Dwa dni wyjęte z życia. W końcu udało mi się opłacić tax road manualnie na poczcie. Po kłótniach ze sprzedawca auta przez dwa dni który nijak nie chciał mi wyjaśnić o co chodzi z tymi dokumentami już sama dokopałam się prawdy. On sprzedaje samochody i ukrywa ich ilość żeby nie płacić podatków. Wczoraj ostatecznie powiedziałam mu że albo ogarnia te dokumenty albo dzwonię na policję i kończymy parodię. Wieczorem dostałam email potwierdzający z DVLA że własność samochodu została przepisana na mnie i że zostały wydane nowe dokumenty które powinnam otrzymać do dwóch tygodni. Odetchnęłam. Gdyby powiedział prawdę a nie kręcił to bym się tak nie denerwowała. Dwa dni chodziłam jak struta, myśląc że chwila i po samochodzie. Na szczęście wszystko się rozwiązało. Jednak to napięcie we mnie nadal siedzi, w życiu bym się nie spodziewała takiej akcji.
Przez te dwa dni niewiele spałam. Budziłam się ciągle, jednego dnia spałam tylko 5 godzin. Mam nadzieję że jutro w końcu się wyśpię. Dziś waga pokazuje -3kg spadek. Przez 5 dni nie byłam na siłowni bo bez samochodu jak bez ręki, szczególnie jesli siłownię ma się kilka km od domu. Mam nadzieję że pójdę dziś po pracy, bo niestety musiałam zamienić dni i odrabiam dzisiaj, ze względu na wyjazd do szkoły w przyszłym tygodniu.
Mieliśmy jechać na święta do domu, bo ostatecznie potwierdzili mi urlop. Jednak P. tak złożył urlop że bylibyśmy w Polsce od 24 do 26... Ręce mi opadły. Wygląda na to że będę cofać swój urlop i po prostu nigdzie nie pojedziemy, bo jeśli nie załatwi dodatkowych dwóch dni wolnych to jechanie na dosłownie jeden dzień nie ma sensu. Lot mielibyśmy 24 a powrót 26 rano. Bez sensu, tym bardziej że ceny biletów są zaporowe. Same komplikacje.
Pogoda się zmieniła i dziś pada deszczyk. Przednia wycieraczka skrzypi i zamówiłam nową na amazonie. Mam nadzieję że będę umiała ją założyć i że zdąży przyjść zanim wyjdę do pracy. Jeśli jednak nie, to będę słuchać tego skrzypienia jeszcze dziś😂.

Teraz już będzie tylko lepiej, czego Ci serdecznie życzę.
OdpowiedzUsuńDzięki <3
Usuń