Przejdź do głównej zawartości

  Piątek. Miasto budzi mnie odgłosami panów którzy dbają o porządek i syren karetki. Dawno tyle nie spałam. Prawie 10 godzin. Wstałam wypoczęta i zadowolona, a przywitały mnie życzenia urodzinowe do P. To jest ten dzień kiedy obudziłam się jako 40 latka. Dziwnie mi z tym, bo moja dusza nadal ma 21 i przez tyle lat nic się nie zmieniło. Tak sobie myślę że cztery dychy to już poważny wiek i że może powinnam coś zmienić w swoim życiu na bardziej poważne, ale ani mi się śni! Przypomniała mi się lekcja z psychologii kiedy jeden z doktorków zapytał o to kto czuje się starszy niż jest i tylko jedna osoba podniosła rękę, bo reszta czuła się dużo młodsza. Powiedział wtedy że to jest właśnie to! Najważniejsze żeby czuć się młodszym bo to ma mega znaczenie. Tak więc bez dwóch zdań należę do osób które nawet w wieku 70 lat będą czuły się jak 20latki. Oczywiście jeśli dożyję! Myślę że mam to trochę po mamie. W tym roku będzie mieć 70 lat a energii pozazdrościła by jej nie jedna 20 latka. Ta energia chyba płynie w genach. 

Dzisiejszy wyjątkowy na swój sposób dzień spędzę w sumie całkiem zwyczajnie. Przedpołudnie mamy dla siebie, potem P. ma wizytę u lekarza, później pójdziemy na obiad a potem mam zajęcia, na szczęście niedługo. Wyjdę koło 19 i wybierzemy się na kolację urodzinową a potem będziemy odpoczywać. Jutro będzie bardziej wolne popołudnie, bo zajęcia mam od rana więc może wybierzemy się do kina. Prezent urodzinowy dostałam już dwa dni temu, piękny pierścionek z diamentem z wzoru który mu pokazałam poprzednio. Ostatnio lubię płaskie pierścionki, a ten sytlizowany na obrączkę wygląda urzekająco. Jest węższy i delikatniejszy niż te które zazwyczaj nosiłam, ale z wiekiem zmienia mi się gust. Jestem trochę zła na niego bo wydał na niego kilka tyś zł, a zapewne mógłby kupić coś podobnego sporo taniej. Nie daje jednak sobie przetłumaczyć i uważa ze 40 urodziny są wyjątkowe i prezent powinien być wyjątkowy. Jego mama kiedy dowiedziała się o pierścionku pierwsze o co zapytała to czy zaręczynowy? Śmiać mi się zechciało, mam wrażenie że w pewnym wieku dla ludzi pierścionek zawsze oznacza jedno. 

Pogoda się zmieniła i już w sobotę nie nadają śniegu, za to w poniedziałek jest na to szansa. W poniedziałek jednak wylatujemy do domu więc pewnie i tak go nie zobaczymy. Kto by pomyślał że śnieg potrafi być taką atrakcją. Odkąd pamiętam zawsze mnie urzekał, a najbardziej urzekały zaśnieżone pola i domy. Takich zim już teraz nie ma, ale kiedyś każdego roku mogłam się cieszyć tą nieokiełznaną bielą. Może któregoś roku wybiorę się w końcu do Zakopanego zimą? Ciągle brakuje czasu na wszystko, szczególnie teraz kiedy cały urlop jaki mam przeznaczony jest na zjazdy. Średnio mi się widzi 4 lata bez urlopu, dlatego mam zamiar czasem wziąć bezpłatny 2 tygodniowy urlop raz w roku, oby tylko zatwierdzili. Dochodzi 8.30, kawa już mi wystygła. Ostatnie kilka łyków i czas przygotowywać się do wyjścia, nie chcemy zmarnować tego pięknego dnia, szczególnie że nie pada i warto go wykorzystać. 

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poniedziałek 27.10.2025.  Dochodzi 16.00 a na dworze powoli robi się szaro. Jeszcze odrobina słońca na niebie przypomina że nadal mamy dzień. Ta zmiana czasu pierwszy raz była dla mnie zupełnie nieodczuwalna, być może dlatego że byłam tak zmęczona że nawet tego nie zauważyłam. W sumie co za różnica. Pogoda już nie rozpieszcza. W dzień temperatury oscylują koło 10 stopni jednak noce są zimne, wczoraj było tylko 3 stopnie. Można uznać że nadeszła prawdziwa jesień, bo po pięknej pogodzie zostały już tylko wspomnienia. Jednak ta jesień rozpieszczała nas długo, bo do połowy października jedyne co nosiłam na zewnątrz to cieplejsza bluza. Piękna była ta jesień. Chyba sobie ją wymarzyłam. Czuję że razem z zamknięciem pamiętników na V, kończy się jakaś epoka. Dziwnie mi z tym. Tyle lat. Często lubiłam wracać do dawnych wpisów, przyglądając się temu jak bardzo zmieniłam się ja, jak zmienił się mój świat. Dziś, jedyne co nam dziewczynom z V pozostało to wysłanie maila z prośbą o udostępnienie...
Drugi listopada. W końcu mam wolne. Ten tydzień to był jakiś energetyczny armagedon dla mnie. Tyle ile się ubiegałam, napracowałam, ile wysiłku włożyłam w pewne rzeczy nie wie nikt. Siłownia pomaga mi trzymać formę i poziom energii, ale dziś poczułam zmęczenie kiedy wstałam, a spałam 9h i 30 minut co mi się nie zdarza zbyt często. Zazwyczaj 8h to mój cel idealny. Dziś jednak czułam się tak zmęczona po przebudzeniu że postanowiłam jeszcze na chwilę zaknąć oczy a ta chwila okazała się mieć półtorej godziny. No cóż,  wypoczynek rzecz święta i nie ma czego żałować.  Październik kończę z 325.000 kroków na liczniku i wagą -2,2kg od 19.10 do dziś.  Ten tydzień aktywnie był słabszy niż poprzedni. Średnia dzienna kroków to 10.500, trening siłowy x3, bo dzisiejszego wieczoru chyba nikt mnie na siłownie nie wyciągnie nawet dźwigiem. Dziś REGENERACJA na 100%, lenistwo i relaks! Takich dni w moim życiu nie ma wiele, ale uczę się tego żeby NAPRAWDĘ ODPOCZYWAĆ przynajmniej raz w tygodni...