Nawet nie obejrzałam się kiedy minęły te dni, ale mamy 11 listopada. Ostatni dzień do pracy przed wyjazdem do Polski, jutro już mamy oboje wolne. Cieszę się bo odpoczniemy i wyśpimy się przed wylotem, zdążę też ogarnąć wszystko co potrzeba bez napinki, pakowanie, pranie, ogarnięcie domu.
Wczoraj o 22 wybrałysmy się na siłownię. Nie byłam 6 dni i było mi z tego powodu niekomfortowo. Biegałam cały dzień ogarniając wszystko co musiałam i wcześniej nie było kiedy. Obu nam pasowało wieczorem więc skorzystałysmy podwójnie. Moja koleżanka ma 52 lata a energii tyle co 20 latka. Nieźle ogarniamy temat i każde nasze ćwiczenia to przyjemność. Boże jak mi było dobrze złapać za te ciężary, od razu wróciła mi energia do życia, bo ostatnie kilka dni przez problemy z tym samochodem chodziłam jak struta i pozbawiona mocy. Dobrze że to już się rozwiązało.Wczoraj sprzedałam też poprzedni samochód swojemu mechanikowi, więc nie martwię się już że wpadnie dvla i założą blokady na koła za brak motu i taxu. Mam tylko nadzieję że jakaś kamera nie uchwyciła mnie kiedy do niego jechałam, niby to tylko 900m, ale coraz więcej kamer monitorujących ruch pojawia się w naszej okolicy. Oby tylko nie przyszedł jakiś mandat.
Pogoda się popsuła, ale nie jest dziś najgorzej bo mamy 13 stopni a i noc ma być ciepła bo około 11 stopni. Ciekawe jak będzie w Polsce. Sprawdzam pogodę. W sobotę i wtorek nadają możliwe opady śniegu?! No na to chyba nie jestem przygotowana, ale pewnie to tylko przelotne opady.
Czas mi pędzi tak szybko że mam wrażenie że zaraz będzie nowy rok. Niestety na święta ostatecznie nie jedziemy do Polski, mimo że potwierdzili mi te brakujące dwa dni do urlopu. P. źle złożył swój urlop a teraz już nie ma szans na zmianę. Trudno, pojdziemy początkiem stycznia. Wiecznie coś się komplikuje.

tak deszcz ze śniegiem
OdpowiedzUsuń