Przejdź do głównej zawartości

Sobota. Ostatni dzień do pracy w tym tygodniu. Cieszę się bo już nie mogłam doczekać się wolnych dwóch dni pod rząd. Ten tydzień był pracowity. Bardzo. Trzy porządne treningi, dzisiaj czuję każdy mięsień. To niesamowite jaką pamięć ma ciało i jak szybko progresuję kiedy znowu wróciłam do treningów. Za każdym kolejnym razem jest łatwiej, sprawniej. Oczekiwałam takich efektów po 1-2 miesiącach a nie po 2 tygodniach. Cieszę się jednak że tak jest. Zależy mi na dobrej formie i poprawie odporności. Chcę być zdrowa jak koń, samo się to nie zrobi. 

Ogarnęłam już jedzenie słodyczy i przez te dwa tygodnie było to sporadyczne i w mimimalnych ilościach. W ogóle nie czuję ochoty na niezdrowe rzeczy, za to na okrągło bym jadła... twaróg z cebulą i śmietaną😂 to chyba znak że organizm domaga się białka. Uzupełniam je regularnie w postaci shake'a po każdym treningu ale nadal mam twarogowe ssanie😅😂.

W nocy padało porządnie, dziś znowu nadają deszcz. Tak czy inaczej na spacer się nie wybieram więc może sobie lać. Na działkę nie ma szans, bo grzebanie w błocie mnie nie cieszy. Po tych deszczach chwasty pewnie już zaczęły rosnąć nieźle. Czekam jakiegoś bardziej suchego weekendu żebym mogła tam zajrzeć, ale chyba się nie zanosi póki co. Potem znowu zjazd, potem okres przedświąteczny i więcej pracy, w sumie nie wiem kiedy znajdę na to czas jeśli nie przez kolejne 2 tygodnie. Chyba potem aż po nowym roku. W sumie jeśli pogoda będzie ładna, to czemu nie. Zazwyczaj jednak styczeń jest chłodny i marnie się pracuje na działce. 

Dziś Wszystkich Świętych. Odkąd wyjechałam na stałe byłam w Polsce chyba tylko jeden raz w tym okresie. Mama na bieżąco opowiada mi co się dzieje. Już w ubiegłym roku mówiła że dekoracje na grobach są skromniejsze, nie ma takiego przepychu jak kiedyś. Bardzo mnie to cieszy, bo to oznacza mniej śmieci. Podoba mi się że wiele osób zastępuje sztuczne kwiaty całkowicie czymś naturalnym, wrzosami, chryzantemami, dekoracjami z gałązek. Z wiekiem coraz bardziej uważam że tak to właśnie powinno wyglądać i te wszystkie wieńce z plastiku mnie przerażają. W końcu po wielu latach przestała pchać kupę pieniędzy w te plastiki i kupuje chryzantemy. Fajnie że doszła do tego że to nie ma sensu. 






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Poniedziałek 27.10.2025.  Dochodzi 16.00 a na dworze powoli robi się szaro. Jeszcze odrobina słońca na niebie przypomina że nadal mamy dzień. Ta zmiana czasu pierwszy raz była dla mnie zupełnie nieodczuwalna, być może dlatego że byłam tak zmęczona że nawet tego nie zauważyłam. W sumie co za różnica. Pogoda już nie rozpieszcza. W dzień temperatury oscylują koło 10 stopni jednak noce są zimne, wczoraj było tylko 3 stopnie. Można uznać że nadeszła prawdziwa jesień, bo po pięknej pogodzie zostały już tylko wspomnienia. Jednak ta jesień rozpieszczała nas długo, bo do połowy października jedyne co nosiłam na zewnątrz to cieplejsza bluza. Piękna była ta jesień. Chyba sobie ją wymarzyłam. Czuję że razem z zamknięciem pamiętników na V, kończy się jakaś epoka. Dziwnie mi z tym. Tyle lat. Często lubiłam wracać do dawnych wpisów, przyglądając się temu jak bardzo zmieniłam się ja, jak zmienił się mój świat. Dziś, jedyne co nam dziewczynom z V pozostało to wysłanie maila z prośbą o udostępnienie...
Drugi listopada. W końcu mam wolne. Ten tydzień to był jakiś energetyczny armagedon dla mnie. Tyle ile się ubiegałam, napracowałam, ile wysiłku włożyłam w pewne rzeczy nie wie nikt. Siłownia pomaga mi trzymać formę i poziom energii, ale dziś poczułam zmęczenie kiedy wstałam, a spałam 9h i 30 minut co mi się nie zdarza zbyt często. Zazwyczaj 8h to mój cel idealny. Dziś jednak czułam się tak zmęczona po przebudzeniu że postanowiłam jeszcze na chwilę zaknąć oczy a ta chwila okazała się mieć półtorej godziny. No cóż,  wypoczynek rzecz święta i nie ma czego żałować.  Październik kończę z 325.000 kroków na liczniku i wagą -2,2kg od 19.10 do dziś.  Ten tydzień aktywnie był słabszy niż poprzedni. Średnia dzienna kroków to 10.500, trening siłowy x3, bo dzisiejszego wieczoru chyba nikt mnie na siłownie nie wyciągnie nawet dźwigiem. Dziś REGENERACJA na 100%, lenistwo i relaks! Takich dni w moim życiu nie ma wiele, ale uczę się tego żeby NAPRAWDĘ ODPOCZYWAĆ przynajmniej raz w tygodni...
   Piątek. Miasto budzi mnie odgłosami panów którzy dbają o porządek i syren karetki. Dawno tyle nie spałam. Prawie 10 godzin. Wstałam wypoczęta i zadowolona, a przywitały mnie życzenia urodzinowe do P. To jest ten dzień kiedy obudziłam się jako 40 latka. Dziwnie mi z tym, bo moja dusza nadal ma 21 i przez tyle lat nic się nie zmieniło. Tak sobie myślę że cztery dychy to już poważny wiek i że może powinnam coś zmienić w swoim życiu na bardziej poważne, ale ani mi się śni! Przypomniała mi się lekcja z psychologii kiedy jeden z doktorków zapytał o to kto czuje się starszy niż jest i tylko jedna osoba podniosła rękę, bo reszta czuła się dużo młodsza. Powiedział wtedy że to jest właśnie to! Najważniejsze żeby czuć się młodszym bo to ma mega znaczenie. Tak więc bez dwóch zdań należę do osób które nawet w wieku 70 lat będą czuły się jak 20latki. Oczywiście jeśli dożyję! Myślę że mam to trochę po mamie. W tym roku będzie mieć 70 lat a energii pozazdrościła by jej nie jedna 20 latka. ...