Przejdź do głównej zawartości

 Nie wiem kiedy mijają te dni ale mamy już środę. Z Polski wróciliśmy w poniedziałek. Nie wiem czy coś złapałam, ale od wczoraj boli mnie każdy staw jaki mam w ciele. Nadgarstki, kostki, kolana, nawet czuję stawy biodrowe. Lekko pokasłuję, bolą mnie plecy i drugi dzień nie mogę spać, wstaję po kilku godzinach. Znowu będę męczyć się w pracy. Dobrze że jutro mam wolne. 

Ten zjazd wykończył mnie kompletnie. Tak poszło po liniach, tak trudne rzeczy wypłynęły na zajęciach że do dziś to czuję. To konfrontowanie się ze swoimi demonami to najtrudniejsza rzecz jakiej w życiu doświadczyłam, jeszcze kiedy robisz to przez cała grupą. Chyba tylko ten kto przygotowywał się do tego zawodu zrozumie jak to jest. Psychoterapia indywidualna przy tym to przy tym bajka. Chyba nie mam innego porównania. 

Pogoda dziś zimowa, posypało śniegiem, ale jak to w UK, tylko na kilka godzin. Koleżanki pokazują mi swoje choinki na zdjęciach a ja nawet nie czuję magii świąt. Zawsze kochałam ten czas. Teraz nie mam na to czasu ani siły. Przede wszystkim siły. Dobrze że jeszcze wcześnie, mam czas ogarnąć jakieś dekoracje, ale na dziś mam wrażenie że będę to robić żeby zrobić a nie dla przyjemności z radością jak zwykle. Jeszcze przed samymi świętami mam kolejny zjazd, więc podejrzewam że humor przedświąteczny będzie mocno średni. Póki co nie pozostaje mi nic innego niż czekać i przekonać się jak będzie. 

Powoli rozglądam się za prezentami na święta dla P. Nie mam jeszcze pomysłu ale pewnie to będą jak zwykle rzeczy bardzo praktyczne. Tak jak w ubiegłym roku święta z nami spędzi nasza koleżanka. Nikogo więcej zapraszać nie zamierzam, chcę by te święta były naprawdę kameralne jak w tamtym roku. Dla niej też kupię prezent. W ubiegłym roku bardzo się wzruszyłam kiedy powiedziała mi że  jeszcze kilka dni po świętach nie rozpakowała prezentów, tak cieszyła się że ktoś jej coś podarował. Położyła je na stoliku przy łóżku żeby je widzieć i się nimi cieszyć. Zrozumiałam że nigdy nikt nie zrobił jej prezentu na święta i było mi bardzo przykro. Potem jednak cieszyłam się że ją uszczęśliwiłam. Nie mam jeszcze pomysłu na żadne prezenty, ale powoli przy kawie przeglądam internet, jeszcze jest czas znaleźć coś wyjątkowego by sprawić drugiej osobie przyjemność. W okresie świąt także moja mama ma 70 urodziny. Muszę się zastanowić co mogłabym jej kupić i wysłać. No i najważniejsza osoba, moja mała księżniczka. Tutaj wybór prezentu nie będzie już taki łatwy.



Komentarze

  1. też jeszcze magii świąt nie czuję. Może jak śnieg zobaczę...:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poniedziałek 27.10.2025.  Dochodzi 16.00 a na dworze powoli robi się szaro. Jeszcze odrobina słońca na niebie przypomina że nadal mamy dzień. Ta zmiana czasu pierwszy raz była dla mnie zupełnie nieodczuwalna, być może dlatego że byłam tak zmęczona że nawet tego nie zauważyłam. W sumie co za różnica. Pogoda już nie rozpieszcza. W dzień temperatury oscylują koło 10 stopni jednak noce są zimne, wczoraj było tylko 3 stopnie. Można uznać że nadeszła prawdziwa jesień, bo po pięknej pogodzie zostały już tylko wspomnienia. Jednak ta jesień rozpieszczała nas długo, bo do połowy października jedyne co nosiłam na zewnątrz to cieplejsza bluza. Piękna była ta jesień. Chyba sobie ją wymarzyłam. Czuję że razem z zamknięciem pamiętników na V, kończy się jakaś epoka. Dziwnie mi z tym. Tyle lat. Często lubiłam wracać do dawnych wpisów, przyglądając się temu jak bardzo zmieniłam się ja, jak zmienił się mój świat. Dziś, jedyne co nam dziewczynom z V pozostało to wysłanie maila z prośbą o udostępnienie...
Drugi listopada. W końcu mam wolne. Ten tydzień to był jakiś energetyczny armagedon dla mnie. Tyle ile się ubiegałam, napracowałam, ile wysiłku włożyłam w pewne rzeczy nie wie nikt. Siłownia pomaga mi trzymać formę i poziom energii, ale dziś poczułam zmęczenie kiedy wstałam, a spałam 9h i 30 minut co mi się nie zdarza zbyt często. Zazwyczaj 8h to mój cel idealny. Dziś jednak czułam się tak zmęczona po przebudzeniu że postanowiłam jeszcze na chwilę zaknąć oczy a ta chwila okazała się mieć półtorej godziny. No cóż,  wypoczynek rzecz święta i nie ma czego żałować.  Październik kończę z 325.000 kroków na liczniku i wagą -2,2kg od 19.10 do dziś.  Ten tydzień aktywnie był słabszy niż poprzedni. Średnia dzienna kroków to 10.500, trening siłowy x3, bo dzisiejszego wieczoru chyba nikt mnie na siłownie nie wyciągnie nawet dźwigiem. Dziś REGENERACJA na 100%, lenistwo i relaks! Takich dni w moim życiu nie ma wiele, ale uczę się tego żeby NAPRAWDĘ ODPOCZYWAĆ przynajmniej raz w tygodni...
   Piątek. Miasto budzi mnie odgłosami panów którzy dbają o porządek i syren karetki. Dawno tyle nie spałam. Prawie 10 godzin. Wstałam wypoczęta i zadowolona, a przywitały mnie życzenia urodzinowe do P. To jest ten dzień kiedy obudziłam się jako 40 latka. Dziwnie mi z tym, bo moja dusza nadal ma 21 i przez tyle lat nic się nie zmieniło. Tak sobie myślę że cztery dychy to już poważny wiek i że może powinnam coś zmienić w swoim życiu na bardziej poważne, ale ani mi się śni! Przypomniała mi się lekcja z psychologii kiedy jeden z doktorków zapytał o to kto czuje się starszy niż jest i tylko jedna osoba podniosła rękę, bo reszta czuła się dużo młodsza. Powiedział wtedy że to jest właśnie to! Najważniejsze żeby czuć się młodszym bo to ma mega znaczenie. Tak więc bez dwóch zdań należę do osób które nawet w wieku 70 lat będą czuły się jak 20latki. Oczywiście jeśli dożyję! Myślę że mam to trochę po mamie. W tym roku będzie mieć 70 lat a energii pozazdrościła by jej nie jedna 20 latka. ...