Przejdź do głównej zawartości

 25 grudnia 2025. 

W Boże Narodzenie obudziłam się wcześnie. Wyjrzałam za okno. Lekki przymrozek i bezchmurne niebo. Przyjemny widok jak na Boże Narodzenie, śniegu raczej nie było się co spodziewać. Zrobiłam kawę i usiadłam w salonie. Za jakąś godzinę słońce rozjaśniło niebo. Wczorajszy wieczór był naprawdę piękny. Najpier kolacja, potem prezenty, rozmowy. Zaskoczona byłam kiedy P. włączył nastrojową muzykę i poprosił mnie do tańca, żeby nie było, oboje nie umiemy tańczyć😂. Było to jednak przemiłe i ta bliskość była inna, głębsza, jakby fizycznie zawisła w powietrzu. Dawno nie mieliśmy czasu żeby tak się zatrzymać i pobyć razem bez pośpiechu. Od połowy listopada w sumie ciągle w biegu, jak nie praca to szkoła, zmęczenie, brakowało czasu na wszystko. 

Potem przyszła spóźniona mocno koleżanka. Jej szef zachował się jak ostatni gnojek. Powiedział im że wyjdą z pracy o 19 a potem uznał że nie wyjdą dopóki nie dokończą pracy. Dołączyła do nas dopiero po 22.30 starsznie rozżalona. Posiedzieliśmy jednak jeszcze do pierwszej, pojedliśmy, pogadaliśmy, wręczyliśmy jej prezenty. Kiedy wyszła dosłownie padłam. Szybko się umyłam i zasnęłam w chwilę. Ten nieregularny sen ciągle mi dokucza i niby problemy z astmą już się zmniejszyły, ale nadal z jakiegoś powodu wybudzam się i potem nie mogę zasnąć. Być może to te sterydy tak działają ale jest to bardzo niekomfortowe kiedy sen przerywa się w połowie a potem 2 godziny nie mogę zasnąć. 

Mam plan zacząć post 27 grudnia. Chciałabym zrobić 14 dni. Ciekawe czy mi się to uda. Mam nadzieję że jak zwykle odzyskam dzięki niemu sporo energii. Już po świętach więc jutro mam nadzieję wrócić na siłownię i znowu regularnie z niej korzystać. Bardzo mi tego brakowało przez te ostatnie 4 tygodnie, jednak takiej ilości pracy nie dało się z tym pogodzić. Przez ostatnie dwa tygodnie schudłam bez żadnego wysiłku 2 kg, to tylko dowód na to jak intensywny był ten czas. Straciłam też sporo apetytu, myślę że to też związane z zapracowaniem i zmęczeniem. Jednak wcale mi to nie przeszkadza i mogłoby tak sobie zostać😂.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Poniedziałek 27.10.2025.  Dochodzi 16.00 a na dworze powoli robi się szaro. Jeszcze odrobina słońca na niebie przypomina że nadal mamy dzień. Ta zmiana czasu pierwszy raz była dla mnie zupełnie nieodczuwalna, być może dlatego że byłam tak zmęczona że nawet tego nie zauważyłam. W sumie co za różnica. Pogoda już nie rozpieszcza. W dzień temperatury oscylują koło 10 stopni jednak noce są zimne, wczoraj było tylko 3 stopnie. Można uznać że nadeszła prawdziwa jesień, bo po pięknej pogodzie zostały już tylko wspomnienia. Jednak ta jesień rozpieszczała nas długo, bo do połowy października jedyne co nosiłam na zewnątrz to cieplejsza bluza. Piękna była ta jesień. Chyba sobie ją wymarzyłam. Czuję że razem z zamknięciem pamiętników na V, kończy się jakaś epoka. Dziwnie mi z tym. Tyle lat. Często lubiłam wracać do dawnych wpisów, przyglądając się temu jak bardzo zmieniłam się ja, jak zmienił się mój świat. Dziś, jedyne co nam dziewczynom z V pozostało to wysłanie maila z prośbą o udostępnienie...
Drugi listopada. W końcu mam wolne. Ten tydzień to był jakiś energetyczny armagedon dla mnie. Tyle ile się ubiegałam, napracowałam, ile wysiłku włożyłam w pewne rzeczy nie wie nikt. Siłownia pomaga mi trzymać formę i poziom energii, ale dziś poczułam zmęczenie kiedy wstałam, a spałam 9h i 30 minut co mi się nie zdarza zbyt często. Zazwyczaj 8h to mój cel idealny. Dziś jednak czułam się tak zmęczona po przebudzeniu że postanowiłam jeszcze na chwilę zaknąć oczy a ta chwila okazała się mieć półtorej godziny. No cóż,  wypoczynek rzecz święta i nie ma czego żałować.  Październik kończę z 325.000 kroków na liczniku i wagą -2,2kg od 19.10 do dziś.  Ten tydzień aktywnie był słabszy niż poprzedni. Średnia dzienna kroków to 10.500, trening siłowy x3, bo dzisiejszego wieczoru chyba nikt mnie na siłownie nie wyciągnie nawet dźwigiem. Dziś REGENERACJA na 100%, lenistwo i relaks! Takich dni w moim życiu nie ma wiele, ale uczę się tego żeby NAPRAWDĘ ODPOCZYWAĆ przynajmniej raz w tygodni...
   Piątek. Miasto budzi mnie odgłosami panów którzy dbają o porządek i syren karetki. Dawno tyle nie spałam. Prawie 10 godzin. Wstałam wypoczęta i zadowolona, a przywitały mnie życzenia urodzinowe do P. To jest ten dzień kiedy obudziłam się jako 40 latka. Dziwnie mi z tym, bo moja dusza nadal ma 21 i przez tyle lat nic się nie zmieniło. Tak sobie myślę że cztery dychy to już poważny wiek i że może powinnam coś zmienić w swoim życiu na bardziej poważne, ale ani mi się śni! Przypomniała mi się lekcja z psychologii kiedy jeden z doktorków zapytał o to kto czuje się starszy niż jest i tylko jedna osoba podniosła rękę, bo reszta czuła się dużo młodsza. Powiedział wtedy że to jest właśnie to! Najważniejsze żeby czuć się młodszym bo to ma mega znaczenie. Tak więc bez dwóch zdań należę do osób które nawet w wieku 70 lat będą czuły się jak 20latki. Oczywiście jeśli dożyję! Myślę że mam to trochę po mamie. W tym roku będzie mieć 70 lat a energii pozazdrościła by jej nie jedna 20 latka. ...