Przejdź do głównej zawartości

Wtorek. Szczęśliwie wróciłam do domu po tej cholernie długiej męczącej podróży. Warszawskie lotnisko dało popis. Wysiadły bramki do automatycznej kontroli paszportowej i tym sposobem utworzyły się tak gigantyczne kolejki, że wiele osób nie zdążyło na samoloty, mimo że bramki były otwarte dużo dłużej. Przy okazji byłam świadkiem jak piękna pani obsługująca linie LOT na lot do Mołdawii była wulgarna dla jednej z pasażerek, krzycząc na nią "where have you been, we are closing!!!!" a potem przeklinając w głos po polsku. Kobieta rzecz jasna jej bluzgów nie rozumiała. Obserwując to z boku miałam koszmarny niesmak. Jak można publicznie, przy takiej ilości ludzi czekających obok na kolejny lot tak się zachowywać. Po tej pani jeszcze kilku pasażerów się spóźniło i jakoś do nikogo się w taki sposób nie odezwała. Za kilkanaście minut kiedy zdecydowano że jednak już dłużej samolot nie będzie czekać na pasażerów zamknęli bramki i zbierali się do wyjścia. Piękna pani obsługująca LOT jeszcze na odchodne rzuciła do kolegów że ona ma to gdzieś i dosłownie ją to pierdoli że ktoś nie poleciał. Praktycznie przy każdej wizycie Polska zaskakuje mnie, niestety zazwyczaj negatywnie. Jedno jest pewne, będąc na miejscu tej pani nie pozwoliłabym sobie na takie zachowanie. 

Gdyby nie ten incydent to pięć dni spędzonych w Polsce było ogólnie bez zarzutów. Do niemiłych pań w Żabce przywykłam, jak to mówią moje koleżanki jak są miłe to jest dopiero zaskoczenie, ale czasem im się zdarza. Zajęcia były fajne, porywające, nie obyło się bez wzruszeń. Dalej mam jednak wątpliwości co zrobię po zakończeniu tego roku. To często do mnie wraca więc temat muszę przemyśleć.  

Weszłam dziś na V i uznałam że stała się martwym miejscem. Nie ma tam już śladów żadnego życia, jakiejkolwiek aktywności. Chociaż logiczne jest dlaczego zdecydowano się usunąć pamiętniki, przecież wiele z nich było zwyczajną antyreklamą miejsca które powinno być kuźnią sukcesu dietetycznego, a pamiętniki świadczyły najczęściej o czymś innym. Zastanawiam się czy bez tej wspaniałej społeczności to miejsce ma w ogóle szansę przetrwać? Czas pokaże. 

Ostatnie dni śpię niewiele i jestem zmęczona. Budzi mnie kaszel, dawki leków zwiększyłam do niemal maksymalnego poziomu jaki zalecał lekarz w razie pogorszenia, z dwóch dawek do 8. Niby duszności wysiłkowej nie mam, ale wejście po kilku schodach od razu ją uaktywnia. Jednak jest poprawa, mimo to się męczę, bo z tego kaszlu boli mnie codziennie głowa. Zaczekam dzień, dwa i zobaczę czy będzie jakakolwiek poprawa jeszcze, jeśli nie będę musiała skontaktować się z lekarzem bo znowu będą potrzebne sterydy. 

Coraz bliżej święta a ja wcale nie czuję klimatu. Prezenty już kupiłam, dom nie ogarnięty nawet w ułamku. Może zrobię to w niedzielę lub w poniedziałek. Jedno jest pewne, wielkie porządki mnie nie porwą, zrobię to co zwykle. Plusy ogarniania na bieżąco. Co będę gotować nie wiem jeszcze, ten rok będzie inny bo wszystko co tylko możliwe jak np.ciasto zamierzam po prostu kupić. Zrobię tylko ulubione dania jak ryba po grecku czy zupa grzybowa. Potem będę już tylko odpoczywać. Po tym grudniowym maratonie w pracy należy mi się porządny odpoczynek.



Komentarze

  1. To dobry plan:) a nastrój przyjdzie jak będziesz mieć na niego czas.... Ja mam bardziej mieszane uczucia po wizytach w Polsce: z jednej strony zachwyt jak się rozwija , z drugiej problem mentalnością... tak ekstremalnych przygód nie miałam ale też zdazaja się chwilę zwatpienia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani z lotu powinna zostać zwolniona, bo co jak co, ale jest ona wizytówką firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miała szczescie ze nikt jej nie nagral i nie puscil nagrania w sm, wtedy by jej juz nie bylo w pracy

      Usuń
  3. szok co sie odwaliło na tym lotnisku, wszystkie samoloty powinny czekać na pasażerów bo to nie jest wina pasażerów tylko lotniska, jakim cudem lotnisko nie współpracuje z liniami lotniczami ? dramat. zachowanie tej pani która bluzgała ponizej poziomu ja juz nie raz widziałam okropne zachowanie pracownikow na warszawskim lotnisku. kiedys probowalam pomoc zagubionej pani z bosni ktora ani slowa po angielsku nie mowila i nie potrafila sie porozumiewac, nikt na tym lotnisku nie chcial nam pomoc. moge tak wymieniac bez konca. Lacze sie w bolu jesli chodzi o dusznosci astme kaszel i alergie sama walcze z tym na co dzien. kupilam oczyszczacz powietrza i troche mi pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się uaktywniłam na lekkaja.pl będzie nam tam lepiej niż na tej Vitalii 😊

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poniedziałek 27.10.2025.  Dochodzi 16.00 a na dworze powoli robi się szaro. Jeszcze odrobina słońca na niebie przypomina że nadal mamy dzień. Ta zmiana czasu pierwszy raz była dla mnie zupełnie nieodczuwalna, być może dlatego że byłam tak zmęczona że nawet tego nie zauważyłam. W sumie co za różnica. Pogoda już nie rozpieszcza. W dzień temperatury oscylują koło 10 stopni jednak noce są zimne, wczoraj było tylko 3 stopnie. Można uznać że nadeszła prawdziwa jesień, bo po pięknej pogodzie zostały już tylko wspomnienia. Jednak ta jesień rozpieszczała nas długo, bo do połowy października jedyne co nosiłam na zewnątrz to cieplejsza bluza. Piękna była ta jesień. Chyba sobie ją wymarzyłam. Czuję że razem z zamknięciem pamiętników na V, kończy się jakaś epoka. Dziwnie mi z tym. Tyle lat. Często lubiłam wracać do dawnych wpisów, przyglądając się temu jak bardzo zmieniłam się ja, jak zmienił się mój świat. Dziś, jedyne co nam dziewczynom z V pozostało to wysłanie maila z prośbą o udostępnienie...
Drugi listopada. W końcu mam wolne. Ten tydzień to był jakiś energetyczny armagedon dla mnie. Tyle ile się ubiegałam, napracowałam, ile wysiłku włożyłam w pewne rzeczy nie wie nikt. Siłownia pomaga mi trzymać formę i poziom energii, ale dziś poczułam zmęczenie kiedy wstałam, a spałam 9h i 30 minut co mi się nie zdarza zbyt często. Zazwyczaj 8h to mój cel idealny. Dziś jednak czułam się tak zmęczona po przebudzeniu że postanowiłam jeszcze na chwilę zaknąć oczy a ta chwila okazała się mieć półtorej godziny. No cóż,  wypoczynek rzecz święta i nie ma czego żałować.  Październik kończę z 325.000 kroków na liczniku i wagą -2,2kg od 19.10 do dziś.  Ten tydzień aktywnie był słabszy niż poprzedni. Średnia dzienna kroków to 10.500, trening siłowy x3, bo dzisiejszego wieczoru chyba nikt mnie na siłownie nie wyciągnie nawet dźwigiem. Dziś REGENERACJA na 100%, lenistwo i relaks! Takich dni w moim życiu nie ma wiele, ale uczę się tego żeby NAPRAWDĘ ODPOCZYWAĆ przynajmniej raz w tygodni...
   Piątek. Miasto budzi mnie odgłosami panów którzy dbają o porządek i syren karetki. Dawno tyle nie spałam. Prawie 10 godzin. Wstałam wypoczęta i zadowolona, a przywitały mnie życzenia urodzinowe do P. To jest ten dzień kiedy obudziłam się jako 40 latka. Dziwnie mi z tym, bo moja dusza nadal ma 21 i przez tyle lat nic się nie zmieniło. Tak sobie myślę że cztery dychy to już poważny wiek i że może powinnam coś zmienić w swoim życiu na bardziej poważne, ale ani mi się śni! Przypomniała mi się lekcja z psychologii kiedy jeden z doktorków zapytał o to kto czuje się starszy niż jest i tylko jedna osoba podniosła rękę, bo reszta czuła się dużo młodsza. Powiedział wtedy że to jest właśnie to! Najważniejsze żeby czuć się młodszym bo to ma mega znaczenie. Tak więc bez dwóch zdań należę do osób które nawet w wieku 70 lat będą czuły się jak 20latki. Oczywiście jeśli dożyję! Myślę że mam to trochę po mamie. W tym roku będzie mieć 70 lat a energii pozazdrościła by jej nie jedna 20 latka. ...