Przejdź do głównej zawartości
Ostatni dzień roku przywitał nas pięknym słońcem. To już kolejny dzień kiedy pogoda dopisała mimo nocnych przymrozków. W końcu zaprosiłam koleżankę z góry. Uznałam że nie zostawię jej samej, bo jest samotną osobą i zawsze się cieszy kiedy nas odwiedza. Sylwester się udał. Przygotowałam pyszne jedzenie, posiedzieliśmy, pośmialiśmy się. O północy wyszliśmy na fajerwerki, sąsiad się przygotował a punkt widokowy obok domu spawił że widzieliśmy całe miasto z góry, ten widok zawsze jest magiczny.

Dziś znowu przywitało mnie słońce. Nie wstałam jakoś późno bo o 12.30, biorąc pod uwagę że siedzieliśmy do późna, bo skończyliśmy po trzeciej rano. Weszliśmy w nowy rok we wspaniałych humorach, z uśmiechem na twarzy, nie pamiętam kiedy w Sylwestra P. był taki szczęśliwy. Ja dziś jeszcze mam wolne. On niestety musi iść do pracy z czego jest bardzo niezadowolony. 

Wczoraj przed północą dostałyśmy na grupie wiadomość że kolejna osoba odeszła ze szkoły. Dobrze że to ostatnie zjazdy, może już nikt więcej nie odejdzie. W sumie już chyba mnie to nie dziwi. Przy kawie przemyślałam to co się dzieje i wiem że po prostu trzeba mieć psychę ze stali żeby to wytrzymać, sama wiem jak czasami mnie to potrafiło zdewastować. Oglądam pogodę i to co działo się sylwestrowej nocy na drogach w Polsce, wielu kierowców spędziło noc na autostradzie. Zima ma jeszcze nie ustępować i trochę obawiam się jak będzie z moim lotem w czwartek. 

Tym razem wyjeżdzam na 7 dni, a po szkole, po południu mam pociąg prosto do rodziców który mam cichą nadzieję w żadnej zaspie nie utknie. Dojeżdza bardzo późno bo wyjeżdzając o 16 z minutami dojadę do stacji docelowej dopiero o 21.10, stamtąd jeszcze 20 minut do domu. Zdecydowałam jednak jechać od razu po szkole, bo chciałam mieć dwa dni świętego spokoju na odpoczynek po zajęciach, zapisałam się też na kontrolną wizytę u ginekologa plus usg, bo coś mi się zdaje że minęło już więcej niż rok kiedy byłam ostatnio, ale w tym zabieganiu zapomniałam kompletnie. W sumie nie dziwne, każdy dzien zaczynam od zajrzenia w kalendarz elektroniczny co mam na dziś zaplanowane i o której godzinie. Inaczej już dawno pogubiłabym się w tym wszystkim.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Poniedziałek 27.10.2025.  Dochodzi 16.00 a na dworze powoli robi się szaro. Jeszcze odrobina słońca na niebie przypomina że nadal mamy dzień. Ta zmiana czasu pierwszy raz była dla mnie zupełnie nieodczuwalna, być może dlatego że byłam tak zmęczona że nawet tego nie zauważyłam. W sumie co za różnica. Pogoda już nie rozpieszcza. W dzień temperatury oscylują koło 10 stopni jednak noce są zimne, wczoraj było tylko 3 stopnie. Można uznać że nadeszła prawdziwa jesień, bo po pięknej pogodzie zostały już tylko wspomnienia. Jednak ta jesień rozpieszczała nas długo, bo do połowy października jedyne co nosiłam na zewnątrz to cieplejsza bluza. Piękna była ta jesień. Chyba sobie ją wymarzyłam. Czuję że razem z zamknięciem pamiętników na V, kończy się jakaś epoka. Dziwnie mi z tym. Tyle lat. Często lubiłam wracać do dawnych wpisów, przyglądając się temu jak bardzo zmieniłam się ja, jak zmienił się mój świat. Dziś, jedyne co nam dziewczynom z V pozostało to wysłanie maila z prośbą o udostępnienie...
   Piątek. Miasto budzi mnie odgłosami panów którzy dbają o porządek i syren karetki. Dawno tyle nie spałam. Prawie 10 godzin. Wstałam wypoczęta i zadowolona, a przywitały mnie życzenia urodzinowe do P. To jest ten dzień kiedy obudziłam się jako 40 latka. Dziwnie mi z tym, bo moja dusza nadal ma 21 i przez tyle lat nic się nie zmieniło. Tak sobie myślę że cztery dychy to już poważny wiek i że może powinnam coś zmienić w swoim życiu na bardziej poważne, ale ani mi się śni! Przypomniała mi się lekcja z psychologii kiedy jeden z doktorków zapytał o to kto czuje się starszy niż jest i tylko jedna osoba podniosła rękę, bo reszta czuła się dużo młodsza. Powiedział wtedy że to jest właśnie to! Najważniejsze żeby czuć się młodszym bo to ma mega znaczenie. Tak więc bez dwóch zdań należę do osób które nawet w wieku 70 lat będą czuły się jak 20latki. Oczywiście jeśli dożyję! Myślę że mam to trochę po mamie. W tym roku będzie mieć 70 lat a energii pozazdrościła by jej nie jedna 20 latka. ...
Dramat emocjonalny. Nic dodać nic ująć. Pojechałam na przegląd w poniedziałek. Facet tak rył silnikiem że dramat. patrzyłam na to z boku i się zastanawiałam co jest kurffa?! Potem okazało się że robił wszystko żeby MOT nie przeszedł. Moja puszka niestety nie została przepuszczona ze względu na zbyt wysoką emisję spalin, czyli przekroczone o 0,2%. Cyrk... Facet który robił przegląd w serwisie powiedział mi wręczając oblany przegląd że "za 600f mogę ci to zrobić w tej chwili". Popatrzyłam na niego i stwierdziłam że dzięki, skontaktuję się ze swoim mechanikiem. Tak czy siak samochodem jeździć nie mogłam.  Pojechałam do mojego mechanika. Podłączył komputer, posprawdzał, mówi tutaj nic nie ma. Opowiedziałam mu co robił na przeglądzie. Ten się zaczął śmiać i mówi że on specjalnie dawał takie obroty żeby emisja nie przeszła a powinien dawać od 2.5 do 3,5 tyś. No tak się wkur... że szok. Dwa dni myślałam co tu zrobić. Przecież byłam świadoma że skrzynia już jest nie za dobra, pogadał...