24 maja 2026.
Trochę mi zeszło znowu coś napisać. Zwyczajnie brakuje mi czasu. Jak to w moim życiu dzieje się wiele, czasem powiedziałabym, że zbyt wiele. Dostałam się do szkoły i zostało mi już niecałe 27 miesięcy zajęć do końca. Boże, nie wiem, kiedy ten czas leci. Mam wrażenie, że każdy dzień to tylko chwila. Przez to wszystko, co dzieje się w zawrotnym tempie, nie mam czasu na inne rzeczy, które do tej pory kochałam. Zaniedbuję działkę. W tym roku nie zakwitnie tam setka barw. Susza nie sprzyja temu, żeby kwiaty rosły pięknie, ale te wieloletnie jakoś sobie radzą. Jednorocznych raczej nie zasadzę zbyt wiele w tym roku. Jest już dość późno. Warzywnik świeci pustkami. Czosnek i cebula to jedyne, co tam w tej chwili rośnie. Może jeszcze uda mi się kupić jakieś sadzonki pomidorów itp., jeśli nie trudno. Nie mam czasu jeździć ciągle i podlewać tego. Taka rzeczywistość i muszę to zaakceptować.
Kiedy zaczynałam moją drogę i wiedziałam, że to będzie niemal 9 lat studiów, zastanawiałam się, jak dam radę i że to ogrom czasu. Dziś zostało już niecałe 3 lata. Ta droga jest błogosławieństwem, jednocześnie bolesnym grzebaniem w poznawaniu samej siebie i swoich ograniczeń. Wiedziałam, jak trudny jest ten zawód, ale to, co się dzieje, wynosi mnie jako jednostkę na zupełnie inny poziom rozwoju emocjonalnego i rozwoju w ogóle. Niespodziewana, ale ekscytująca droga, gdzie mogę obserwować , skąd przyszłam i jaka się staję, pełna łez i wzruszeń. Okazało się bowiem, że jestem niezwykle silną, a zarazem wrażliwą osobą. Czasem się zastanawiam, czy to jest odkrycie, czy już to miałam, jednak skrzętnie ukrywałam pod stosem innych rzeczy. Tak czy inaczej, dobrze mi z tym.
Dochodzi godzina 8 rano. Dopijam kawę, zaraz zaczynam wykłady. Pogoda upalna. Jakoś muszę przetrwać ten weekend. Potem już tylko trzy dni do pracy i wylatujemy na komunię mojej małej księżniczki. Na prezent zarzyczyła sobie laptop gamingowy. Marzenie spełniłam. Mam nadzieję, że będzie z niego korzystać z rozsądkiem. Udnego dnia!
Komentarze
Prześlij komentarz