Przejdź do głównej zawartości

Posty

Piątek 23 stycznia 2026. Wczorajszy wolny dzień spędziłam głownie na odpoczywaniu i gotowaniu. Potem obejrzałam dwa filmy i w sumie na tym ten dzień się skończył, zasnęłam godzinę wcześniej niż zwykle i obudziłam się przed czasem. Dziś i jutro pracuję, chociaż mamy opcję wolnej soboty. Zdecydowałam że jednak pójdę do pracy, chociaż wszystko mi mówi żeby nie iść i zrobić sobie dzień lenia. Mam w sumie 2 godziny żeby zdecydować, ale diabełek na moim ramieniu mówi "no weź zostań w domu, po co marnować taki potencjał do odpoczynku"😂. Pogoda od dwóch dni deszczowa. Wczoraj stojąc w ogrodzie słuchałam deszczu, tak pięknie i melodyjnie padał. Żałowałam że to nie lato, że nie mogę usiąść gdzieś pod drzewem i po prostu tak sobie siedzieć. Teraz siedząć w tym chłodzie mogłabym najwyżej się rozchorować. Wiosna zbliża się coraz szybciej a im bliżej tym mam więcej energii. Wczoraj nie poszłam jednak na siłownię, czułam że to dla mnie za dużo. Ostatnio zaniedbuję treningi i trzeba to zmie...
Najnowsze posty
21 stycznia. Dni mijają mi szalenie szybko. Tydzień w Polsce minął jeszcze szybciej. Ze szkoły jechałam 5.5 godziny pociągiem do rodziców, przez zaśnieżoną Polskę. Popsuła się lokomotywa, PKP podstawiało autobusy. Kierowca tak zasuwał przez zaśnieżoną ekspresówkę że przejechał zjazd a potem musiał długo jechać zanim mógł zawrócić.Kiedy dojechałam do rodziców śnieg sięgał już ponad kolana i padało dalej. Piękna, bajkowa wręcz zima. Kolejne dwa dni to był totalny powrót do dzieciństwa. Specerowałyśmy z księżniczką po zaśnieżonych łąkach, posżłyśmy nad rzekę podejrzeć bobrowisko. Im bliżej rzeki bym więcej śniegu i ciężko było nam iść, jakoś powoli dotarłyśmy tam ale w najgorszych miejscach śnieg sięgał mi do połowy ud i z tego powodu zrezygnowałyśmy z dalszej wyprawy. Przemoczyłyśmy spodnie, a 17 stopniowy mróz dawał się we znaki.  Potem były sanki! Księżniczka była taka zadowolona że nie było opcji zaciągnąć jej do domu. Zdziwiło mnie to że żadne dzieci oprócz niej nie wychodzą na s...
Piąty stycznia. Wita mnie znowu piękne słońce. Ubrałam się we wszystko co mięciutkie i milutkie, wrzuciłam pranie i usiadłam z kawą. Jakie to cudowne uczucie tak usiąść i nic nie musieć. Potrzebowałam tego wytchnienia.Dni mijają mi szybko, mam wrażenie że dopiero był sylwester. Ostatnie dwa dni w pracy dały mi nieźle w dupsko, brakowało sporo ludzi, jeszcze sporo osób jest na urlopach świątecznych.  Dziś jeden wolny dzień. Jestem za niego niezwykle wdzięczna bo marzyłam o tym żeby siedzieć w cieple i nie musieć wychodzić na ten mróz, nawet na chwilę! Tyle lat już minęło że odwykłam od takiej pogody, bo w strefie pogodowej wokół Londynu zawsze jest najcieplej, nawet jeśli przyjdzie mrozik -2 na chwilkę to już sporo a tu nagle -5, odczuwalna -8 i to przez cały tydzień?! Trochę śniegu leży na ulicach i na dachach od kilku dni. Takiego zjawiska nie pamiętam od 10 lat. Śnieg nigdy nie leżał dłużej niż kilka godzin. Przyjemny to jest widok, rozjaśnił tą zimową szarość.  Mróz ma do s...
Ostatni dzień roku przywitał nas pięknym słońcem. To już kolejny dzień kiedy pogoda dopisała mimo nocnych przymrozków. W końcu zaprosiłam koleżankę z góry. Uznałam że nie zostawię jej samej, bo jest samotną osobą i zawsze się cieszy kiedy nas odwiedza. Sylwester się udał. Przygotowałam pyszne jedzenie, posiedzieliśmy, pośmialiśmy się. O północy wyszliśmy na fajerwerki, sąsiad się przygotował a punkt widokowy obok domu spawił że widzieliśmy całe miasto z góry, ten widok zawsze jest magiczny. Dziś znowu przywitało mnie słońce. Nie wstałam jakoś późno bo o 12.30, biorąc pod uwagę że siedzieliśmy do późna, bo skończyliśmy po trzeciej rano. Weszliśmy w nowy rok we wspaniałych humorach, z uśmiechem na twarzy, nie pamiętam kiedy w Sylwestra P. był taki szczęśliwy. Ja dziś jeszcze mam wolne. On niestety musi iść do pracy z czego jest bardzo niezadowolony.  Wczoraj przed północą dostałyśmy na grupie wiadomość że kolejna osoba odeszła ze szkoły. Dobrze że to ostatnie zjazdy, może już nikt wi...
30 grudnia. Po dwóch dniach wolnego chciałabym powiedzieć że jestem wypoczęta, ale średnio, bo znowu chora. Wczoraj nie było już wyjścia bo kaszel astmatyczny który męczył mnie od początku grudnia połączył się z jakąś infekcją. Było mi już tak trudno funkcjonować że poszłam do lekarza kiedy po dwóch dniach poczułam że nie jestem w stanie już nic odkrztusić a to wszystko zalega mi w oskrzelach. Standardowo dostałam antybiotyk i serię prednizolonu. Po jednym dniu czuję lekką poprawę. Jeśli mnie pamięć nie myli dziś przespałam pierwszy raz od niemal miesiąca całe, nieprzerwane 8 godzin, bez żadnych wybudzeń. Zaczęłam grzebać w necie, co tak naprawdę jest powodem tego że mam już kolejny rzut astmy połączonej z infekcją. Skoro badania mam super, rtg płuc okej musiała być inna rzecz która na to wpływała. Jak się okazało po moim researchu to polipy w nosie, które wiem że mam. Ponieważ jestem alergiczką polipy narastają w nosie i powinnam bez przerwy być na sterydach do nosa, które sprawiają ż...
 25 grudnia 2025.  W Boże Narodzenie obudziłam się wcześnie. Wyjrzałam za okno. Lekki przymrozek i bezchmurne niebo. Przyjemny widok jak na Boże Narodzenie, śniegu raczej nie było się co spodziewać. Zrobiłam kawę i usiadłam w salonie. Za jakąś godzinę słońce rozjaśniło niebo. Wczorajszy wieczór był naprawdę piękny. Najpier kolacja, potem prezenty, rozmowy. Zaskoczona byłam kiedy P. włączył nastrojową muzykę i poprosił mnie do tańca, żeby nie było, oboje nie umiemy tańczyć😂. Było to jednak przemiłe i ta bliskość była inna, głębsza, jakby fizycznie zawisła w powietrzu. Dawno nie mieliśmy czasu żeby tak się zatrzymać i pobyć razem bez pośpiechu. Od połowy listopada w sumie ciągle w biegu, jak nie praca to szkoła, zmęczenie, brakowało czasu na wszystko.  Potem przyszła spóźniona mocno koleżanka. Jej szef zachował się jak ostatni gnojek. Powiedział im że wyjdą z pracy o 19 a potem uznał że nie wyjdą dopóki nie dokończą pracy. Dołączyła do nas dopiero po 22.30 starsznie rozżal...
 23 grudnia 2025. Dzień przed wigilią. Po wczorajszym męczącym dniu gdy spałam tylko 4 godziny, dziś z zadowoleniem wstałam po ponad 9 godzinach, wypoczęta i wyspana. Budzik zadzwonił a ja, no cóż... pospałabym jeszcze. Nie ma rady trzeba było wstawać do pracy. Nadal nie czuję świątecznej atmosfery, albo zwyczajnie jestem na to zbyt zmęczona żeby się tym cieszyć.  Jeszcze nic nie ugotowałam, tak naprawdę zamierzam zrobić to jutro. Na kolację wigilijną umówiłyśmy się dopiero na 19-20 więc zdążę ugotować zupę grzybową, rybę po grecku, sałatkę jarzynową i ryby. Kupiłam śledzie i sernik, jutro dokupię jeszcze jakieś ciasto i upiekę piernik. Prezenty już zapakowałam więc z głowy, został tylko jeden który ma dojechać dzisiaj. Przed pracą ogarnęłam jeszcze szorowanie całej łazienki i szybki prysznic. Nie wiedzieć czemu od wczoraj dokucza mi ból lewego biodra, który ciągnie lekko w górę pleców. Oby to nie był objaw rwy kulszowej, bo takich atrakcji to ja nie potrzebuję, szczególnie ni...