Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2025
Piątek wita mnie pięknym słońcem. Super bo od razu mam więcej energii do życia. Wczoraj po 22 wybrałam się na siłownię. 15 minutowa rozgrzewka i 50 min treningu siłowego dało mi mega moc. O tej godzinie nie było już wiele osób, w pewnym momencie zostałam sama. Po jakimś czasie dzwigając sztangę zwróciłam uwagę że ktoś wszedł do damskiej części.  Na oko 50 letnia kobieta stanęła jakieś 2m obok mnie, wzięła 30kg sztangę i ... podniosła ją raz, a potem zaczęła robić sobie zdjęcia, tańczyć w koło niej, dziwnie się wyginać. Otworzyłam oczy ze zdumienia. Myślę sobie no to ładnie. Niezłe akcje już tam widziałam, ale tego jeszcze nie grali. To był jednak dopiero początek. Musiałam iść zupełnie na bok żeby tego nie widzieć w lustrach i nie wybuchnąć śmiechem, a przysięgam ledwo mogłam się powstrzymać. Potem podeszła jednak bliżej do suwnicy gdzie akurat byłam i znowu mogłam przeżyć to "niezwykłe" doświadczenie widząc kątem oka co wyrabia w lustrze. Najpierw zrobiła kilka przysiadów, c...
Czwartek. Dziś mam wolny dzień. O poranku nie poszłam na siłownię, zostawiłam to na późny wieczór. Byłam jakoś zbyt zmęczona. Czekała mnie też rozmowa z P. której nie chciałam odkładać.Ta rozmowa miała nie być miła, jednak mój przyjaciel swoim "nie wjeżdzaj tam jak smoczyca" sprawił że wyhamowałam w swoich damskich zapędach i było jednak spokojnie. Niesamowicie doceniam jego obecność w swoim życiu. Czasem chyba tylko facet faceta zrozumie.  Na P. byłam solidnie wkurzona dopóki mi nie wytłumaczył o co chodzi. Jego stres z powodu tego co dzieje się w pracy, w związku z tym stanowiskiem jest ogromny. Ma dość tej rywalizacji, tego szkolenia, mówi że póki się to nie skończy to chyba nie będzie spokojny i dalej będzie się stresował. Myślę że boi się że mimo włożonego wysiłku nie dostanie tej pracy i tak oczywiście może być. Staram się go jakoś wspierać, ale w takiej sytuacji niewiele więcej można zrobić. Czekać. Tyle nam pozostało.  Pogoda nie rozpieszcza, ale zrobiło się nieco cie...
Dzisiejszy dzień miał być zupełnie inny. Spałam ledwo 6 godzin co dla mnie oznacza męczarnię do końca dnia. Bardzo staram się zapewniać sobie minimum 8 godzin snu i trzymac się harmonogramu snu. Zazwyczaj mi się to udaje. Wstałam zła. P. tak chrapał że nawet szturchanie go z bok żeby się odwrócił nie pomagało. Kurffa mać! Kiedy ledwo zasnęłam (przynajmniej tak mi się wydawało) zaczął coś gadać przez sen. Był do tego stopnia zaangażowany w tym śnie że mimo że go potrząsałam nie mogłam go wybudzić. Kiedy już udało mi się go wybudzić patrzył na mnie oszołomiony nie mówiąc nic, ale widziałam że był bardzo zły. Zaczęłam pytać co mu się śniło, ostatecznie powiedział "ty" i wstał z łóżka. Nie chciał opowiedzieć tego snu. Ostatecznie on poszedł spać a ja byłam taka wkurzona że nie mogłam już zasnąć. Potem znowu coś krzyczał przez sen.  Samopoczucie mam beznadziejne, boli mnie głowa i będę się dzisiaj męczyć. Oby do jutra, mam wolne. O świcie poszłam na siłownię, po 4 rano niewiele ta...

28 października 2025

Wczorajszy wieczór minął mi pracowicie.  W sumie nie zeszłam z komputera przez kilka godzin.  Wieczorem wyszłam do sklepu po mleko. Kupiłam kilka rzeczy a o mleku zapomniałam. Czasem jestem tak zakręcona, zaakceptowałam jednak tą część siebie i całkiem mi z nią dobrze. Kiedy wyszłam ogarnął mnie przenikliwy chłód i szybko pożałowałam że nie wzięłam czapki. Niby termometry wskazywały 9 stopni, ale ten lodowaty wiatr nie uczynił tego krótkiego spaceru do sklepu przyjemnym. Wręcz przeciwnie chciałam wracać jak najszybciej do domu z myślą że pragnę po prostu zakopać się pod puchaty koc. Potem już siedzieć tam i już nie musieć wychodzić. Magia długich jesiennych wieczorów. Mój kręgosłup już ma się lepiej i napięcie między łopatkami znikło. Jednak dałam sobie jeszcze jeden dzień względnego odpoczynku i zrobiłam tylko to co musiałam, pranie, obiad na jutro i lekko ogarnęłam mieszkanie. P. długo spał, bardzo zmęczony ostatnim okresem. Ta rywalizacja pomiędzy nimi o stanowisko zakrawa ...
Poniedziałek 27.10.2025.  Dochodzi 16.00 a na dworze powoli robi się szaro. Jeszcze odrobina słońca na niebie przypomina że nadal mamy dzień. Ta zmiana czasu pierwszy raz była dla mnie zupełnie nieodczuwalna, być może dlatego że byłam tak zmęczona że nawet tego nie zauważyłam. W sumie co za różnica. Pogoda już nie rozpieszcza. W dzień temperatury oscylują koło 10 stopni jednak noce są zimne, wczoraj było tylko 3 stopnie. Można uznać że nadeszła prawdziwa jesień, bo po pięknej pogodzie zostały już tylko wspomnienia. Jednak ta jesień rozpieszczała nas długo, bo do połowy października jedyne co nosiłam na zewnątrz to cieplejsza bluza. Piękna była ta jesień. Chyba sobie ją wymarzyłam. Czuję że razem z zamknięciem pamiętników na V, kończy się jakaś epoka. Dziwnie mi z tym. Tyle lat. Często lubiłam wracać do dawnych wpisów, przyglądając się temu jak bardzo zmieniłam się ja, jak zmienił się mój świat. Dziś, jedyne co nam dziewczynom z V pozostało to wysłanie maila z prośbą o udostępnienie...