Wtorek. Wolne dni minęły błyskawicznie. Ogarnęłam mieszkanie, zakupy, pranie. Potem już tylko mieliśmy czas dla siebie. Przyszła @ i znowu miałam wrażenie że boli mnie całe ciało. P. był przy mnie i wspierał w tym męczącym czasie. Zastanawiało go dlaczego większość kobiet jest wściekła podczas okresu a ja taka spokojna. Śmiałam się. Bywają takie że jestem nie tylko wściekła, jestem wkurwiona i nabuzowana jak tykająca bomba. Ten miesiąc jednak jest bardzo łagodny pod tym względem. To dobrze. Nadal jestem lekko przeziębiona i pokasłuję. Poza tym wszystko gra. Przede mną 5 dni pracy i zero czasu dla siebie. Jeszcze dziś przed wyjściem ogarniałam ostatnią pracę domową, została mi tylko druga część i mam to załatwione. Siłownia w tym tygodniu leży. Nie byłam ani razu przez 10 dni. Najpierw wyjazd do Polski, teraz dużo pracy, obowiązki. Wybieraliśmy się wczoraj, ale w końcu ucięłam sobie drzemkę i jakoś tak wyszło że już nie pojechaliśmy. Nie wiem czy do świąt uda mi się utrzymać ...
Odkąd V postanowiła usunąć opcję pamiętników ten blog stał się alternatywą dla bloga którego pisałam kilkanascie lat. Przywykłam do zmian w swoim życiu, nieustannego wychodzenia ze strefy komfortu i budowania otaczającego mnie świata na nowo. Jestem osobą pełną pasji, niespożytej energii i z wachlarzem marzeń których nie boję się spełniać. Czasem biorę na siebie zbyt dużo. Narzekam. Innego dnia śmieję się jakby to miał być ostatni uśmiech w moim życiu. Nie żałuję niczego. Żyję całą sobą!